Jak uniknąć rutyny w seksie?

Marta Niedźwiecka: To najlepszy pomysł ze wszystkich. Doradzam zrobić to już zaraz, bo osiem lat to sporo czasu i można popaść w nawyki. Nie ma szans, żeby bez starań utrzymać wieloletnią namiętność. Jednak romantyczne wyjazdy to świetne rozwiązanie!

zatoka67: Od pewnego czasu mamy z partnerem kłopoty, jeśli chodzi o życie seksualne. Jesteśmy ze sobą od ponad 4 lat, często poruszaliśmy temat starania się o dziecko, natomiast od kilku miesięcy u mojego partnera pojawił się strach przed wpadką, co przełożyło się na naszą relację, unikam zbliżeń i kontaktów i coraz częściej słyszę o chęci rozstania z jego strony. Nie rozumiem skąd takie zachowanie?

Marta Niedźwiecka: W tym pytaniu miesza się kilka problemów. Być może starania o dziecko położyły się cieniem na Waszym związku. Być może jest jakiś inny problem. Obawa przez zajściem w ciążę oraz wcześniejsze o nią starania jakoś mi do siebie nie pasują. Tutaj zdecydowanie wybrałabym się do sex coacha albo psychologa, żeby porozmawiać o związku. Może być wiele rzeczy, które doprowadziły do tej sytuacji.

Miram: Boję się eksperymentów w łóżku, bo obawiam się, że się ośmieszę. Dlatego raczej nie jestem przychylna prośbom narzeczonego, żeby coś zmieniać. Jak mogę się bardziej otworzyć?

Marta Niedźwiecka: Pytanie – czy chce Pani się bardziej otworzyć? Nie można się w seksie ośmieszyć. To nie jest olimpiada powagi ani dostojności. Seks ma sprawiać radość i przyjemność. Po pierwsze pogadałabym z partnerem o poczuciu bezpieczeństwa i ocenie. Po drugie zadała sobie pytanie – co się stanie jak się ośmieszę? I zadawała je, aż Pani poczuje, że odpowiedź jest prawdziwa.

Looizka: Kiedyś uprawialiśmy seks kilka razy w tygodniu, teraz najczęściej raz na tydzień. Jest jakiś sposób, żeby jakoś podkręcić partnera? Delikatne sugestie nic nie dają.

Marta Niedźwiecka: Jest. Najlepiej chcieć samemu i nie przesuwać odpowiedzialności na jego stronę. Inicjować i sprawdzać, co się dzieje. A jak nic się nie dzieje, to zapytać – z jakiego powodu nic się nie dzieje.

norma: Chłopak powiedział mi, że przeszkadza mu to, że w łóżku nie krzyczę, nie wydaję głośnych dźwięków. Dla mnie to bardzo nienaturalne i trochę teatralne, ale mam udawać, żeby sprawić mu przyjemność?

Marta Niedźwiecka: Udawanie w seksie nigdy się nie opłaca. Może partner nie jest pewien, że dobrze robi i chce słyszeć głośne okrzyki uznania. A może oglądał za dużo porno i uważa, że każda kobieta, jak jest zadowolona, to krzyczy. Kobiety czasem krzyczą, czasem nie. Nie ma przymusu. Może warto razem pokrzyczeć i nieco to odczarować.

44już: Czy wprowadzenie do sypialni drugiej pary może się źle skończyć dla małżeństwa?

Marta Niedźwiecka: Może. Zabawa wieloosobowa niesie ze sobą dużo ekscytacji i dużo zagrożeń. Tylko para, która dobrze się komunikuje, jest mocno związana i wchodzi w czworokąt świadomie, nie rozbije się o rafę. To jest sport wysokiego ryzyka.

neon: Od kilku miesięcy moją dziewczynę coraz częściej „boli głowa” i nie ma ochoty na seks. Pytałem czy zrobiłem coś nie tak, ale zaprzecza. Nie wiem, co robić, bo mamy dopiero po 24 lata i chyba to za wcześnie na takie problemy

Marta Niedźwiecka: Zdecydowanie „boląca głowa” jest objawem czegoś poważniejszego. I zdecydowanie 24 lata to czas na radosny i nieokiełznany seks w parze. Jeżeli rozmowa nie pomaga, może trzeba ją poprowadzić inaczej – spytać o potrzeby, o partnerki stosunek do seksu, o to, czego oczekuje od związku. Sama aspiryna może nie zadziałać.

zenix: Zawsze uprawiam seks przy zgaszonym świetle i mój chłopak się też do tego przyzwyczaił. Chciałam coś zmienić i zapaliłam, ale on kazał mi zgasić, bo powiedział, że głupio się czuje. Chciałabym kiedyś spróbować inaczej całkiem niż po ciemku…

Marta Niedźwiecka: Może zamiast światła zapalicie kilka świec. Ostre światło peszy ludzi, a świece dają przyjemny nastrój.

zmora_: Witam. A co jeśli w ogóle nie ma się ochoty na seks?

Marta Niedźwiecka: To jest poważna sprawa i nie warto jej lekceważyć. Naprawdę seks jest ważnym składnikiem naszego życia emocjonalnego, a niechęć do niego jest zazwyczaj objawem trudności wewnętrznych.

Anetka89: Jestem świeżo upieczoną mężatką. Na razie nie ma nacisku męża na dziecko, ale wiem, że prędzej czy później to nastąpi. Sama chciałabym je mieć, ale boję się. Nie wyobrażam sobie tego momentu, kiedy będzie we mnie jego nasienie.

Marta Niedźwiecka: No cóż. Mogę tylko zadać pytanie – a co jest strasznego w nasieniu, że wizja jego obecności w Pani tak bardzo Panią przerażą? Seks to nie jest prokreacja. Seks to rozkosz. Nacisk na dziecko jest chyba z innej bajki. Doradzam szczerze wycieczkę do kogoś, kto się zajmuje pracą z kobietami i przepracowanie sobie osobiście tematu seksu.

O sposobach na kryzys w sypialni czytaj także w SENSIE.

Czytaj także na Onet Czat: Czy warto się masturbować? Zdanie specjalisty Cię zaskoczy!

9 myśli nt. „Jak uniknąć rutyny w seksie?

  1. ~sanctus dei

    Anetka89, nie za bardzo rozumiem: to znaczy że nie miałas jeszcze w sobie jego nasienia? Robicie to tylko z prezerwatywą czy w ogóle nie robicie? czy może chodzi o samo zapłodnienie? generalnie widać w tych pytaniach że głównym problemem są u nas katolickie zahamowania, przekonanie o grzeszności i brudzie seksu. Często mamy jeszcze XIX wieczną mentalność…Niepewność w łóżku ze swoim chłopakiem/dziewczyną jest dla mnie obawa że będąc wygłodzonym zwrócę na stół wspaniały obiad.

  2. ~waldi

    rutyna w seksie ? to wynik braku miłości. Zauroczenie mija po ok. 2 latach, miłość się nie starzeje.
    To nie tylko uczucie ale i postawa.

  3. ~Don

    Pytanie brzmi…..co z tym seksem jest u schyłku XX i początku XXI wieku? Czy nigdy wcześniej nie było seksu? Czy naprawdę musimy „eksperymentować” w łóżku? Czy na pewno inspiracje z pornoli muszą być w naszym menu? Seks jak kosmos…jest nieograniczony, ale czy o to tylko chodzi w układzie? Nie jestem moherem, ale te wynurzenia na różnych forach zastanawiają. Czy mężczyźni szukają żon czy lalek gumowych? Czy kobiety szukają mężów czy raczej wibratorów? Seks istniał od zawsze, jego odmiany i różnorodność podobnie. Dlaczego odmowa partnera/ki w udziale ostrego (czyt. innego) seksu bywa często powodem frustracji i ….rozwodów? Oczywiście można sobie pewne sprawy wyjaśnić, ale skoro jedna strona chce….ale boi się wyartykułować „potrzeby”, bo druga strona je zaneguje…to po co te starania? Mamy różne charaktery i cała sprawa polega w związku, by szanować drugą połówkę i jej odmienność. Czy to, że Jasio naoglądał się analu w TV albo necie jest silnym powodem do wymuszenia tego na partnerce? Czy jak F! jeździ po 300km/h to my też musimy? Odrębną sprawą jest…wyczucie sytuacji. To nasza znajomość partnera może być powodem „nakierowania” na nowinki…może się zgodzi? Jeszcze pozostają wielootworowe panienki z agencji! To jakieś antidotum. Nie róbmy z siebie niewyżytych potworów seksu, bo a nóż nasza partnerka zechce „zadowalania” jej przez kilkadziesiąt minut (bo tak trwają akcje w pornolu). Dam przykład: partnerka (młoda) nie miała doświadczeń w „innym” seksie. Stały partner „nauczył” ją wielu sztuczek. Ta zaakceptowała i chciała…coraz więcej. Efekt końcowy? Partnerka w „ciszy” poszła w swingerstwo, układy wielopartnerskie i tak…….związek się rozpadł, bo stały partner nie akceptował tak daleko idącego wyuzdania i seksu, a panienka? Bez hamulców…brnie dalej, zatracając się i pozostała nienasyconą seksoholiczką. Czy o to chodzi w „wyzwolonym seksie”, w czasach, gdzie czają się choroby? Gdzie zło pleni się nad miarę?

  4. ~L.

    Dla nastolatków, którzy czytają to „coś”:
    Kiedy ktoś zaczyna pisać o zmianie partnerów, pierwsze słowa Pani Specjalistki powinny brzmieć: „Czy regularnie robisz badania na HIV?”

  5. ~don diego

    Ja dość często macam moją połówkę po oponkach ale choć ciągle się odchudza wie że je lubię…

Możliwość komentowania jest wyłączona.