Jak podróżować za niewielkie pieniądze? Rozmowa z Agnieszką Ptaszyńską, podróżniczką i autorką bloga pozornie-zalezna.blog.pl.

Agnieszka Ptaszyńska: Jest kilka rewelacyjnych polskich stron, na których autorzy zamieszczają informacje o promocjach. Dwie najważniejsze to:www.fly4free.pl i mlecznepodroze.pl. Na przykład wczoraj były bilety do Meksyku za 1100 zł w dwie strony. To ok. 2000 zł taniej niż zazwyczaj. Jeśli jednak znamy miejsce do którego chcemy lecieć, dobrze jest być elastycznym w terminie. Drugiego lipca bilet może kosztować 500 zł, a piątego np. 150. Istnieją także wyszukiwarki tanich lotów. Moja ulubiona to www.kayak.com. Tam wpisujesz cel podróży, zaznaczasz, że możesz lecieć trochę wcześniej, lub później i wyświetlają Ci się najlepsze ceny. No i jak wspomniałam wcześniej: im szybciej kupisz bilet, tym jest taniej. Na dłuższe loty warto kupić bilet trzy miesiące przed wylotem. Taniej też jest w środku tygodnia niż w weekend.

~backpacker890: Korzystasz z przewodników? Jakie są najlepsze? A jeśli nie ma reguły co do wydawnictwa, to po czym poznać dobry przewodnik?

Agnieszka Ptaszyńska: Tak korzystam, choć coraz mniej. Internet jest zdecydowanie najlepszym źródłem informacji. Z tych drukowanych: osobom anglojęzycznym polecam Roughguide’a. Jest zdecydowanie lepszy niż osławiony Lonely Planet. Z polskich proponuję głównie Pascala. Warto też przyjrzeć się niszowemu Wydawnictwu Globtrotera. W tym ostatnim właśnie wychodzi mój przewodnik po Zachodniej Sycylii. Ale powiem wam, że dużo zależy od tego, na jaką formę wyjazdu się nastawiacie. Na przykład w zwiedzaniu miejskim przydaje się Michelin. Co turysta, to przewodnik.

~kolorowa: Jakie warunki trzeba spełnić, żeby stać się autorem przewodnika turystycznego? Jest jakiś inny sposób niż bycie znaną blogerką podróżniczą?

Agnieszka Ptaszyńska: Tak. Napisanie części i wysyłanie jej wydawnictwom. Może komuś się spodoba, ale może nie. Najważniejsze jest właśnie pokazanie swojego stylu. Jeśli dobrze piszesz i znasz się na miejscu, to Cię kupią. Jeśli nie, to nie. Często autorami przewodników papierowych są piloci wycieczek i miejscowi przewodnicy.

~kolorowa: Gdzie mógłby w podróż wybrać się student? Chodzi oczywiście o jak najniższe koszty, ale także o możliwość imprezowania.

Agnieszka Ptaszyńska: Na pierwszym miejscu moja ukochana Bolonia (notabene, po niej też ukaże się przewodnik). Ale imprezowe są całe Włochy. Może być Mediolan, może Rzym. Palermo jest rewelacyjne! Jeśli chcesz dalej, to leć do gruzińskiego Kutaisi i potem stamtąd do nadmorskiego Batumi. Zdziwisz się jak tanio. I pewnie powinnam wspomnieć o Hiszpanii: Maladze i Alicante. Jednak te polecenia są oparte głównie na opiniach innych. Sama nie byłam. A tuż za rogiem mamy przecież stolicę imprezowania: Berlin. Można robić nawet jednodniówki: wejść w nocny pociąg, w dzień zwiedzać, wieczorem iść na imprezę i nad ranem pojechać do Polski.

~black_big: Powiedz, na czym przy podróżowaniu można obciąć koszty a na czym z góry wiadomo, że oszczędzać nie warto albo nie można?

Agnieszka Ptaszyńska: Na wszystkim można oszczędzać! Są tanie loty zamiast normalnych, można spać przez Couchsurfing lub w hostelach, które uwielbiam właśnie za międzynarodową, imprezową atmosferę. Jeździć można lokalnym transportem zamiast taksówkami i transferami. Choć powiem, że warto wziąć samochód – dojedziesz w miejsca niedostępne w inny sposób. Często taniej wychodzi skuter. W Azji Południowo-Wschodniej jest niemal darmowy. Co do przewodników: naprawdę warto mieć kogoś na miejscu, kto Cię oprowadzi. Tu z pomocą przychodzi też Couchsurfing, albo darmowe wycieczki organizowane w wielu miastach – tzw. Free Walking Tours. Jedzenie też zawsze może być tańsze: zamiast do turystycznej restauracji, idź do lokalnego baru. Jedzenie będzie tańsze i często smaczniejsze. Choć oczywiście na romantyczną kolację warto trochę wydać.

~tripy_54: Powiedz coś o freeganiźmie w podróży – korzystałaś z takiej „formy” zdobywania pożywienia? Polecasz?

Agnieszka Ptaszyńska: Freeganizm to nic innego jak zdobywanie darmowego jedzenia. Często wyrzucają produkty na targach, albo w sklepach, bo data przeterminowania mija właśnie TEGO konkretnego dnia. W wielu supermarketach ta żywność wyrzucana jest do kontenerów (sterylnych) i można ją stamtąd zabrać. To może się wydawać okropne na pierwszy rzut oka, ale po zastanowieniu: minusem jest jedynie to, „co inni mogą pomyśleć”. Plusów jest sporo: zarówno ekonomicznych, jak i ekologicznych (ty zaoszczędzisz i mniej żywności się marnuje). Ja przyznaję: nie próbowałam celowo. Nie szłam na tyły supermarketów szukając jedzenia, ale zdarzyło mi się to przypadkiem, gdy byłam na targu. Przekupki się zbierały i widząc mnie z plecakiem dały siatkę jedzenia. Polecam także artykuł na ten temat na blogu www.lukaszsupergan.pl. Świetny!

~kolorowa: Bardzo popularne są wakacyjne podróże w stylu euro trip. Czy mogłabyś polecić jakąś mniej znaną trasę na tego typu wycieczkę? Najlepiej uwzględniając podróżowanie własnym samochodem – np.: ceny paliwa, winiety.

Agnieszka Ptaszyńska: Ojej, z tym będzie gorzej. Zazwyczaj jeżdżę na wyjazdy po niewielkim regionie starając się tam zwiedzić jak najwięcej. Do głowy mi przychodzą Bałkany. Nieodkryte, tańsze, niezwykle ciekawe. Podobno widoki na drogach do Rumunii są niezapomniane. Można też zahaczyć o północną Grecję i zobaczyć fascynujące Meteory. We Włoszech jest drogie paliwo, ale rewelacyjne, nadmorskie drogi. Niestety, nie mam dużego doświadczenia, więc więcej nie podpowiem. Musicie posprawdzać ceny online, często są fajne zestawienia.

Dziękuję za pytania i jeszcze raz zapraszam na mojego bloga: www.pozornie-zalezna.blog.pl. Można się tam ze mną kontaktować. Zawsze chętnie odpowiadam i pomagam w planowaniu.

Przeczytaj także: Na co uważać przy zakupie używanego auta, czyli czat z Adamem Kornackim, prowadzącym program „Zakup kontrolowany” w TVN Turbo

Jedna myśl nt. „Jak podróżować za niewielkie pieniądze? Rozmowa z Agnieszką Ptaszyńską, podróżniczką i autorką bloga pozornie-zalezna.blog.pl.

  1. ~Ves

    Miesiąc w Turcji, Armenii i Gruzji za 500zł. Lot Katowice – Gruzja 150zł. Powrót z Turcji do Polski kolejne bite 150zł. Sama wiza do Turcji to 90zł. Zostaje 100zł. Bądźmy poważni.

Możliwość komentowania jest wyłączona.