Archiwa tagu: praca

Zapis rozmowy z Grzegorzez Struzikiem z PIP, czyli co powinniście wiedzieć, zanim podejmiecie pracę

28 maja gościem na czacie był ekspert z Państwowej Inspekcji Pracy w Krakowie Grzegorz Struzik. Rozmawialiśmy o prawach pracowników oraz kwestiach związanych z formą zatrudnienia, stosunkiem pracy, czasem pracy, udzielaniem urlopów wypoczynkowych itp. PIP rozpoczyna właśnie kampanię informacyjną pod hasłem Zanim podejmiesz pracę, mającą na celu wyposażenie ludzi w podstawową wiedzę o przepisach prawa pracy związanego z zatrudnieniem. Jeśli planujecie podjąć wakacyjną pracę i nie wiecie, na co zwrócić uwagę, co wolno a czego nie Waszemu przyszłemu pracodawcy – przeczytajcie zapis naszej rozmowy z Grzegorzem Struzikiem z PIP.

Grzegorz Struzik: Witam serdecznie. Zapraszam do zadawania pytań.

~anetka: Pracuję na umowę zlecenie. Czy jeśli się rozchoruję, będę otrzymywała zasiłek chorobowy?

Grzegorz Struzik: Tak, jeżeli posiada pani ubezpieczenie chorobowe. Nie jest ono obowiązkowe, ale może pani zadeklarować u zleceniodawcy chęć takiego ubezpieczenia. Takie sytuacje zdarzają się jednak rzadko. Co istotne, przy dobrowolnym ubezpieczeniu, zasiłek można uzyskać dopiero po 6 miesiącach opłacania składek.

~ellen: Czym różni się umowa o dzieło od umowy zlecenia?

Grzegorz Struzik: Umowa o dzieło jest umową skutku, natomiast umowa zlecenie jest umową starannego działania. W przypadku umowy o dzieło, zapłata za wykonanie dzieła będzie się należeć, jeżeli wykonamy naszą pracę zgodnie z założeniami zawartej umowy. Z kolei w przypadku umowy zlecenia, samo staranne działanie zmierzające w kierunku wykonania umowy, da nam prawo do żądania od zleceniodawcy wynagrodzenia za naszą pracę.

~jarekgdy: To znaczy, że umowę zlecenie można przerwać bez odszkodowania?

Grzegorz Struzik: Nie w każdym przypadku. W głównej mierze będzie to zależeć od tego, czy przerwaniem takiej umowy wyrządziliśmy zleceniodawcy szkodę. Jeśli tak, będzie mógł ubiegać się o odszkodowanie.

~kuba123: Znalazłem pracę w restauracji. Manager na początek zaproponował mi pracę na próbę. Czy mam się zdecydować? Jak długo to może potrwać?

Grzegorz Struzik: W kodeksie pracy nie znajdziemy takiego pojęcia, jak „praca na próbę’. Występuje jedynie pojęcie „pracy na okres próbny”. Przyjęcie do pracy „na próbę”, bez zawarcia umowy (a potem i bez wypłacenia wynagrodzenia), jest nielegalne.

Natomiast praca na okres próbny jest pracą w ramach umowy o pracę i może trwać do 3 miesięcy. Jak każda umowa o pracę, powinna zostać zawarta w formie pisemnej nie później, niż w dniu rozpoczęcia pracy.

~henek567: W czasie wakacji młodzież chętnie podejmuje się pracy sezonowej. Na jakich warunkach i do jakich prac sezonowo można legalnie zatrudniać osoby pełnoletnie, a na jakich młodzież, która nie ukończyła jeszcze 18 lat?

Grzegorz Struzik: Nieletni mogą być zatrudnieni przy pracach lekkich, sezonowych i dorywczych wyróżnionych w wykazie, zatwierdzonym przez Inspektorat Pracy i lekarza profilaktyka. W odniesieniu do osób, które są pełnoletnie, ograniczenia takie nie występują.

~anetka: Ile godzin dziennie (tygodniowo) mogą pracować młodociani?

Grzegorz Struzik: Nie mogą pracować dłużej niż 7 godzin na dobę i 35 godzin w tygodniu. Przerwa między zatrudnieniem w okresie doby musi wynosić co najmniej 14 godzin.

~władzia: Co mam robić, jeśli pracodawca nie chce wypłacić mi wynagrodzenia?

Grzegorz Struzik: Może Pani zwrócić się o pomoc bezpośrednio do Państwowej Inspekcji Pracy lub wystąpić do sądu pracy z pozwem o zapłatę wynagrodzenia. Proponuję również pisemnie wezwać pracodawcę do zrealizowania warunków zawartej umowy.

~asiekpogadamm: Czy mam prawo do zasiłku, jeśli mam umowę o pracę na 3/4 etatu? Jeśli tak, to ile czasu musiałbym przepracować, żeby przysługiwał mi zasiłek?

Grzegorz Struzik: Prawo zasiłku dla bezrobotnych w tym przypadku nie będzie zależeć od wymiaru etatu, ale od tego, jakie wynagrodzenie Pani otrzymywała. Jeżeli mimo 3/4 etatu otrzymywała Pani wynagrodzenie w wysokości co najmniej minimalnego wynagrodzenia za pracę przez co najmniej 365 dni w ciągu 18 miesięcy od chwili, kiedy rozwiązał się stosunek pracy, wówczas prawo do zasiłku powinno Pani przysługiwać. W sprawie szczegółów radzę zwrócić się do właściwego miejscowo Urzędu Pracy.

~karola: Pracowałam na umowę zlecenie. Czy otrzymam na koniec świadectwo pracy?

Grzegorz Struzik: Nie. W przypadku umowy zlecenia, która jest jest umową cywilnoprawną, na zleceniodawcy nie ciąży taki obowiązek. Obowiązek wystawienia świadectwa pracy dotyczy wyłącznie pracodawców, czyli zatrudniających na podstawie umowy o pracę.

~eliza: Jestem w ciąży. Mam umowę na zastępstwo, która rozwiąże się w 6 miesiącu ciąży. Czy taka umowa ulegnie przedłużeniu do dnia porodu?

Grzegorz Struzik: Niestety nie. Ten rodzaj umowy nie daje takich uprawnień.

~pracownik_oddelegowany: Jestem oddelegowana do pracy w innej miejscowości. Czy wobec tego pracodawca musi zwrócić mi koszty dojazdu? Zaznaczam, że dojeżdżam własnym samochodem.

Grzegorz Struzik: Jeżeli oddelegowanie wynika ze zmiany w umowie o pracę, w której wskazano nowe miejsce pracy, wówczas pracodawca nie jest zobowiązany do ponoszenia kosztów dojazdu. Natomiast jeżeli mamy do czynienia ze służbowym skierowaniem do pracy w miejscu innym, niż wynika z umowy, wówczas pracodawca powinien zapewnić nam zwrot poniesionych kosztów podróży. Trzeba pamiętać, że w takim przypadku to pracodawca decyduje o wyborze środka transportu.

~jucha: Końcem lutego dostałam trzy miesięczne wypowiedzenie z pracy. W czasie jego trwania wykorzystałam trzy dni na poszukiwanie pracy. Wczoraj anulowano mi wypowiedzenie i kazano poprawić kartę urlopową z urlopu na poszukiwanie pracy na urlop wypoczynkowy. Czy kadry miały takie prawo?

Grzegorz Struzik: Nie, kadry nie miały takiego prawa. W momencie, kiedy korzystała pani z tego uprawnienia, wynikało ono z przepisów prawa.

~ellen: Czy umowę o pracę na okres próbny można wypowiedzieć?

Grzegorz Struzik: Tak, to jest zgodne z przepisami art. 30 K.p. §2

~observer: Jak zmusić byłego pracodawcę do wydania świadectwa pracy oraz innych dokumentów, typu PIT-11?

Grzegorz Struzik: Pracodawca ma obowiązek wydać świadectwo pracy niezwłocznie po rozwiązaniu umowy o pracę. Gdyby nie dopełnił tego obowiązku, proponuję zwrócić się w tej sprawie ze skargą do Państwowej Inspekcji Pracy. Nie dopełnienie tego obowiązku przez pracodawcę jest wykroczeniem. Skargę można złożyć pisemnie, osobiście lub drogą mailową. Adres na stronie www.krakow.oip.pl.

~lena: Czy umowa o pracę musi być zawarta na piśmie? Czy inaczej będzie nieważna?

Czytaj dalej, czy umowa o pracę w formie ustnej jest ważna?

Bez znajomości nic nie zdziałasz

Anka zrezygnowana przeszukiwała w sieci oferty pracy. Ale po ostatnim zdarzeniu przestała wierzyć w to, że uda jej się dostać pracę inną niż w roli kelnerki w restauracji. Zaprosili ją wtedy na rozmowę kwalifikacyjną. Praca za znośne pieniądze i w ciekawym miejscu. Pierwsze dwa miesiące na okresie próbnym. Miała to jednak być jedynie formalność. Starała się jak mogła i dawała z siebie wszystko.Poza nią na okresie próbnym był też drugi pracownik, ale nie spełniał wymagań. Do pracy też się zbytnio nie garnął. Robił tylko to co musiał, tak wolno jak się dało. Nie przemęczał się – to pewne. Gdy zbliżał się koniec okresu próbnego, Ania stawała się jednak coraz bardziej nerwowa – szef nic nie wspominał o planowanym przedłużeniu umowy.Koleżanki pocieszały ją, że ma to jak w banku. Spisywała się świetnie i nie było powodu, dla którego miałaby nie dostać tej pracy.

W ostatnim dniu Anka została wezwana do szefa do gabinetu. Podziękowano jej za zaangażowanie, dostała od firmy wszystkie dokumenty i potwierdzenia, a także… informację o zakończeniu współpracy. Szef powiedział, że znalazł na to miejsce kogoś o wyższych kwalifikacjach. Tym kimś okazał się jej kolega z okresu próbnego.

Od dziewczyn z pracy dowiedziała się, że ich nowy pracownik jest kuzynem szefa. Po podpisaniu umowy wcale się nie zmienił – zwala pracę na kogo się da, wciąż się spóźnia i nie można mu dać niczego odpowiedzialnego do zrobienia. Ale nikt na niego nie poskarży – nie chcą stracić pracy. Ania przekonała się, że umiejętności nie zawsze wystarczą. Potrzeba czegoś więcej – znajomości.

Myślicie, że rzeczywiście tak jest? Że bez znajomości trudno dzisiaj dostać pracę? Macie podobne doświadczenia? A może ktoś z Waszych znajomych boleśnie się o tym przekonał? Czekamy na Wasze historie

nepotyzm1

Ekstremalne metody zarabiania pieniędzy

„A może by tak coś zarobić w wakacje?” – pomyślała Basia. W ciągu roku studiowała filologię, była odpowiedzialna i pracowita. Razem z koleżanką wyjechały do Niemiec w poszukiwaniu sezonowej pracy. Po paru dniach zostały zatrudnione na plantacji ogórków. Przez 12 godzin dziennie leżały na wózku. Cały czas z wyciągniętymi rękami. I tak przez dwa miesiące. Po powrocie przez pół roku korzystały z zabiegów rehabilitacyjnych. Przez nienaturalną pozę i wilgotne pole miały problemy z kręgosłupem.

Podczas kolejnych wakacji Basia jeszcze raz chciała trochę zarobić. Tym razem trafiła się jej praca kelnerki. Szef przedstawił jej wstępne warunki i obiecał, że umowę podpiszą tydzień później. Barman oraz pozostałe kelnerki byli dla niej mili i starali się pomagać. Wydawałoby się, że będzie lepiej niż na plantacji ogórków.

Codziennie przychodziła na 9 rano. Sprzątanie knajpy, układanie stołów, zmywanie pozostawionych naczyń. Godzinę później była już gotowa do obsługiwania gości. Pełna zapału, życzliwa i uśmiechnięta sądziła, że klienci odpłacą jej tym samym. Większość z nich okazała się jednak zwyczajnie chamska. Narzekali na zimne dania, zostawiali syf na stołach, obrażali ją, mówiąc, że skoro się nie uczyła i musiała zostać kelnerką, to niech teraz ruszy tyłek i przyniesie nareszcie to zamówienie. Reszta pracowników przestała być dla niej miła gdzieś po tygodniu: wyręczali się nią we wszystkich cięższych pracach, barman ciągle ją wyśmiewał. Basia robiła wszystko co w jej mocy, żeby klienci i współpracownicy byli zadowoleni. Często zostawała po godzinach, żeby posprzątać lokal. Wracała do domu ze łzami w oczach. Wytrwała jednak do końca wakacji. Nadszedł ostatni dzień pracy i zarazem dzień wypłaty. Cieszyła się, że to już koniec i za ciężko zarobione pieniądze będzie mogła nareszcie sama odpocząć. Rozmowa z szefem nie była jednak miła. W kopercie dostała o połowę mniej pieniędzy niż umawiali się na początku. Podobno „nie wywiązywała się z obowiązków kelnerki”. Basia nie miała już siły się kłócić. Zabrała swoje rzeczy, kopertę z nędzną wypłatą i wyszła.

Gdy znajomi z uczelni po powrocie z wakacji opowiadali o swoich wakacyjnych pracach okazało się, że nie była wyjątkiem. Tylko nielicznym udało się znaleźć naprawdę fajną pracę na wakacje. Pozostali wrócili podłamani, z nędzną wypłatą i poczuciem, że ktoś dał im w twarz. Bo przecież najłatwiej zatrudnić ucznia lub studenta za pół darmo… Niech się cieszy, że cokolwiek dostał…

 

„A może by tak coś zarobić w wakacje?” – pomyślała Basia. W ci9ągu roku studiowała filologię, była odpowiedzialna i pracowita. Razem z koleżanką wyjechały do Niemiec w poszukiwaniu sezonowej pracy. Po paru dniach zostały zatrudnione na plantacji ogórków. Przez 12 godzin dziennie leżały na wózku. Cały czas z wyciągniętymi rękami. I tak przez dwa miesiące. Po powrocie przez pół roku korzystały z zabiegów rehabilitacyjnych. Przez nienaturalną pozę i wilgotne pole miały problemy z kręgosłupem.

Podczas kolejnych wakacji Basia jeszcze raz chciała trochę zarobić. Tym razem trafiła się jej praca kelnerki. Szef przedstawił jej wstępne warunki i obiecał, że umowę podpiszą tydzień później. Barman oraz pozostałe kelnerki byli dla niej mili i starali się pomagać. Wydawałoby się, że będzie lepiej niż na plantacji ogórków. Codziennie przychodziła na 9 rano. Sprzątanie knajpy, układanie stołów, zmywanie pozostawionych naczyń. Godzinę później była już gotowa do obsługiwania gości. Pełna zapału, życzliwa i uśmiechnięta sądziła, że klienci odpłacą jej tym samym. Większość z nich okazała się jednak zwyczajnie chamska. Narzekali na zimne dania, zostawiali syf na stołach, obrażali ją, mówiąc, że skoro się nie uczyła i musiała zostać kelnerką, to niech teraz ruszy tyłek i przyniesie nareszcie to zamówienie. Reszta pracowników przestała być dla niej miła gdzieś po tygodniu: wyręczali się nią we wszystkich cięższych pracach, barman ciągle ją wyśmiewał. Basia robiła wszystko co w jej mocy, żeby klienci i współpracownicy byli zadowoleni. Często zostawała po godzinach, żeby posprzątać lokal. Wracała do domu ze łzami w oczach. Wytrwała jednak do końca wakacji. Nadszedł ostatni dzień pracy i zarazem dzień wypłaty. Cieszyła się, że to już koniec i za ciężko zarobione pieniądze będzie mogła nareszcie sama odpocząć. Rozmowa z szefem nie była jednak miła. W kopercie dostała o połowę mniej pieniędzy niż umawiali się na początku. Podobno „nie wywiązywała się z obowiązków kelnerki”. Basia nie miała już siły się kłócić. Zabrała swoje rzeczy, kopertę z nędzną wypłatą i wyszła.

Gdy znajomi z uczelni po powrocie z wakacji opowiadali o swoich wakacyjnych pracach okazało się, że nie była wyjątkiem. Tylko nielicznym udało się znaleźć naprawdę fajną pracę na wakacje. Pozostali wrócili podłamani, z nędzną wypłatą i poczuciem, że ktoś dał im w twarz. Bo przecież najłatwiej zatrudnić ucznia lub studenta za pół darmo… Niech się cieszy, że cokolwiek dostał…

Zdarzyło Wam się kiedyś coś podobnego? Albo komuś z Waszych znajomych? Praca, która miała być świetna, a okazała się niewypałem? Dziwaczny podział obowiązków, niewypłacenie pensji? Czy uważacie, że prace wakacyjne w ogóle mają sens? Czekamy na Wasze opinie