Archiwa tagu: wakacje

Uwaga na słońce! Rozmowa z lek. med. Haliną Bartochą-Stachurską, dermatologiem i ekspertem w dziedzinie medycyny estetycznej

Jak umiejętnie korzystać z kąpieli słonecznych? Jakie korzyści i niebezpieczeństwa wiążą się z opalaniem? Które kosmetyki stosować? Jak radzić sobie z przebarwieniami i zmianami na skórze, które pojawiają się w skutek działania promieni słonecznych? Wielu Polaków przed urlopem zadaje sobie właśnie takie lub podobne pytania. By rozwiać chociaż część wątpliwości, które pojawiają się w przededniu wakacyjnych wyjazdów, zapraszamy do przeczytania rozmowy z lek. med. Haliną Bartochą-Stachurskądermatologiem specjalizującym się w medycynie estetycznej z Kliniki Anti-Aging INVICTA w Gdańsku.

Jak chronić przed słońcem skórę, która nie jest przyzwyczajona do opalania? Większość z nas całe dnie spędza w biurze. Co zrobić, żeby nie wrócić z urlopu z poparzeniami?

Halina Bartocha-Stachurska: Przede wszystkim powinniśmy smarować się kremami z filtrem – na początku dosyć wysokim (ok. 30). Po kilku dniach filtr można zmniejszyć np. do 15 SPF. Jeśli skóra jest wrażliwa, lepiej po prostu unikać słońca – nosić kapelusze albo siedzieć w zacienionych miejscach, np. pod parasolem.

Czy to prawda, że za każdym razem po wyjściu z wody trzeba od nowa nakładać krem z filtrem? Nawet, jeśli na opakowaniu znajduje się informacja, że preparat jest wodoodporny?

Tak, to prawda. Mimo tego, co sugeruje dopisek na etykiecie, preparat należy nałożyć po każdej kąpieli. Pod wpływem wody część kremu po prostu się zmywa. Nawet ci, którzy wolą się nie kąpać, powinni od nowa nakładać krem co 2-3 godziny.

W jaki sposób powinno się chronić dzieci przed promieniami słonecznymi? Czy o określonych porach dnia nie powinny one w ogóle wychodzić na słońce?

W godzinach między 11 a 13, czyli w czasie, gdy działanie promieni słonecznych jest najsilniejsze, dzieci powinny być szczególnie chronione. Jeśli dziecko ma przebywać wtedy na zewnątrz, najlepiej ubrać je w cienką koszulkę z długim rękawem i kapelusik lub chustkę, a jego skórę posmarować kremem z wysokim filtrem. Poza wymienionymi godzinami wystarczy krem z filtrem i nakrycie głowy. Kremy można stosować już u dzieci powyżej 6-go miesiąca życia.

Jeśli przebywamy z dziećmi nad morzem albo jeziorem, warto, abyśmy pamiętali, że w takich miejscach szczególnie łatwo o poparzenie – to dlatego, że promienie słoneczne odbijają się od wody i mają silniejsze działanie.

Po czym poznać, że ktoś jest uczulony na promienie słoneczne? Czy u dermatologa można wykonać jakieś badania pod tym kątem?

Uczulenie na promienie słoneczne można rozpoznać po swędzącej wysypce na tych częściach ciała, które były wystawione na ich działanie. Specjalnych badań pod tym kątem nie ma.

Nie oznacza to jednak, że każda swędząca wysypka, która latem pojawi się np. na przedramionach albo innych odkrytych miejscach na ciele, musi być skutkiem ekspozycji na słońce. Równie dobrze może to być zmiana uczuleniowa – nawet, jeśli do tej pory nic nas nie uczulało. W przypadku pojawienia się takiej wysypki najlepiej udać się do dermatologa, który obejrzy zmiany i postawi diagnozę.

Jak o skórę podczas opalania powinny dbać osoby z trądzikiem?

Przy trądziku powinno się stosować takie kremy z filtrem, które są przeznaczone specjalnie dla cery łojotokowej. Na opalanie mogą sobie pozwolić tylko takie osoby, u których nie występują zmiany ropne – wtedy ekspozycja na słońce może nawet złagodzić objawy trądziku. Inaczej w przypadku osób, u których takie zmiany występują – one w ogóle nie powinny się opalać.

Jak powinniśmy chronić pieprzyki przed promieniami słonecznymi? Czy to groźne, jeśli będziemy je wystawiać na słońce?

To zależy od rodzaju pieprzyków. Decyzję o tym, jak należy postępować, za każdym razem powinien podjąć dermatolog. Podczas konsultacji lekarz dokładnie ogląda zmiany i dopiero wtedy zaleca dalsze postępowanie, np. zakaz kąpieli słonecznych albo stosowanie brokerów.

Jakie zmiany skórne powinny nas szczególnie zaniepokić?

Takie, które zaczynają się powiększać, zmieniają barwę albo wokół których pojawia się stan zapalny. Wtedy należy natychmiast udać się do dermatologa.

Czytaj dalej, jakimi domowymi sposobami można przynieść ulgę poparzonej skórze >>>

Wielki plusk – czyli wakacje nad wodą

Plaża w Santander

Obraz 1 z 7

Nadeszła kolejna fala upałów i postanowiliśmy wybrać się na plażę. Najbardziej znana i najbliżej położona znajduje się na północy kraju, w Santander. Jest to miejscowość typowo turystyczna, leżąca nad Zatoką Biskajską – jedną z najpiękniejszych zatok na świecie i posiadająca duży port rybacki, handlowy oraz pasażerski.
Zobacz więcej zdjęć
źródło: moja-hiszpania.blog.pl

Ekstremalne metody zarabiania pieniędzy

„A może by tak coś zarobić w wakacje?” – pomyślała Basia. W ciągu roku studiowała filologię, była odpowiedzialna i pracowita. Razem z koleżanką wyjechały do Niemiec w poszukiwaniu sezonowej pracy. Po paru dniach zostały zatrudnione na plantacji ogórków. Przez 12 godzin dziennie leżały na wózku. Cały czas z wyciągniętymi rękami. I tak przez dwa miesiące. Po powrocie przez pół roku korzystały z zabiegów rehabilitacyjnych. Przez nienaturalną pozę i wilgotne pole miały problemy z kręgosłupem.

Podczas kolejnych wakacji Basia jeszcze raz chciała trochę zarobić. Tym razem trafiła się jej praca kelnerki. Szef przedstawił jej wstępne warunki i obiecał, że umowę podpiszą tydzień później. Barman oraz pozostałe kelnerki byli dla niej mili i starali się pomagać. Wydawałoby się, że będzie lepiej niż na plantacji ogórków.

Codziennie przychodziła na 9 rano. Sprzątanie knajpy, układanie stołów, zmywanie pozostawionych naczyń. Godzinę później była już gotowa do obsługiwania gości. Pełna zapału, życzliwa i uśmiechnięta sądziła, że klienci odpłacą jej tym samym. Większość z nich okazała się jednak zwyczajnie chamska. Narzekali na zimne dania, zostawiali syf na stołach, obrażali ją, mówiąc, że skoro się nie uczyła i musiała zostać kelnerką, to niech teraz ruszy tyłek i przyniesie nareszcie to zamówienie. Reszta pracowników przestała być dla niej miła gdzieś po tygodniu: wyręczali się nią we wszystkich cięższych pracach, barman ciągle ją wyśmiewał. Basia robiła wszystko co w jej mocy, żeby klienci i współpracownicy byli zadowoleni. Często zostawała po godzinach, żeby posprzątać lokal. Wracała do domu ze łzami w oczach. Wytrwała jednak do końca wakacji. Nadszedł ostatni dzień pracy i zarazem dzień wypłaty. Cieszyła się, że to już koniec i za ciężko zarobione pieniądze będzie mogła nareszcie sama odpocząć. Rozmowa z szefem nie była jednak miła. W kopercie dostała o połowę mniej pieniędzy niż umawiali się na początku. Podobno „nie wywiązywała się z obowiązków kelnerki”. Basia nie miała już siły się kłócić. Zabrała swoje rzeczy, kopertę z nędzną wypłatą i wyszła.

Gdy znajomi z uczelni po powrocie z wakacji opowiadali o swoich wakacyjnych pracach okazało się, że nie była wyjątkiem. Tylko nielicznym udało się znaleźć naprawdę fajną pracę na wakacje. Pozostali wrócili podłamani, z nędzną wypłatą i poczuciem, że ktoś dał im w twarz. Bo przecież najłatwiej zatrudnić ucznia lub studenta za pół darmo… Niech się cieszy, że cokolwiek dostał…

 

„A może by tak coś zarobić w wakacje?” – pomyślała Basia. W ci9ągu roku studiowała filologię, była odpowiedzialna i pracowita. Razem z koleżanką wyjechały do Niemiec w poszukiwaniu sezonowej pracy. Po paru dniach zostały zatrudnione na plantacji ogórków. Przez 12 godzin dziennie leżały na wózku. Cały czas z wyciągniętymi rękami. I tak przez dwa miesiące. Po powrocie przez pół roku korzystały z zabiegów rehabilitacyjnych. Przez nienaturalną pozę i wilgotne pole miały problemy z kręgosłupem.

Podczas kolejnych wakacji Basia jeszcze raz chciała trochę zarobić. Tym razem trafiła się jej praca kelnerki. Szef przedstawił jej wstępne warunki i obiecał, że umowę podpiszą tydzień później. Barman oraz pozostałe kelnerki byli dla niej mili i starali się pomagać. Wydawałoby się, że będzie lepiej niż na plantacji ogórków. Codziennie przychodziła na 9 rano. Sprzątanie knajpy, układanie stołów, zmywanie pozostawionych naczyń. Godzinę później była już gotowa do obsługiwania gości. Pełna zapału, życzliwa i uśmiechnięta sądziła, że klienci odpłacą jej tym samym. Większość z nich okazała się jednak zwyczajnie chamska. Narzekali na zimne dania, zostawiali syf na stołach, obrażali ją, mówiąc, że skoro się nie uczyła i musiała zostać kelnerką, to niech teraz ruszy tyłek i przyniesie nareszcie to zamówienie. Reszta pracowników przestała być dla niej miła gdzieś po tygodniu: wyręczali się nią we wszystkich cięższych pracach, barman ciągle ją wyśmiewał. Basia robiła wszystko co w jej mocy, żeby klienci i współpracownicy byli zadowoleni. Często zostawała po godzinach, żeby posprzątać lokal. Wracała do domu ze łzami w oczach. Wytrwała jednak do końca wakacji. Nadszedł ostatni dzień pracy i zarazem dzień wypłaty. Cieszyła się, że to już koniec i za ciężko zarobione pieniądze będzie mogła nareszcie sama odpocząć. Rozmowa z szefem nie była jednak miła. W kopercie dostała o połowę mniej pieniędzy niż umawiali się na początku. Podobno „nie wywiązywała się z obowiązków kelnerki”. Basia nie miała już siły się kłócić. Zabrała swoje rzeczy, kopertę z nędzną wypłatą i wyszła.

Gdy znajomi z uczelni po powrocie z wakacji opowiadali o swoich wakacyjnych pracach okazało się, że nie była wyjątkiem. Tylko nielicznym udało się znaleźć naprawdę fajną pracę na wakacje. Pozostali wrócili podłamani, z nędzną wypłatą i poczuciem, że ktoś dał im w twarz. Bo przecież najłatwiej zatrudnić ucznia lub studenta za pół darmo… Niech się cieszy, że cokolwiek dostał…

Zdarzyło Wam się kiedyś coś podobnego? Albo komuś z Waszych znajomych? Praca, która miała być świetna, a okazała się niewypałem? Dziwaczny podział obowiązków, niewypłacenie pensji? Czy uważacie, że prace wakacyjne w ogóle mają sens? Czekamy na Wasze opinie

Tekst: Wakacyjna wpadka

„To były nasze pierwsze, wspólne wakacje. Wydawało mi się, że znam Bartka, ale chyba się myliłam. Podczas jednej imprezy strasznie się upił i nachalnie podrywał obcą dziewczynę. Nie mogłam w to uwierzyć! Byłam w jeszcze większym szoku, gdy nagle oznajmił mi, że chce się ze mną rozstać. Na drugi dzień prawie nic nie pamiętał i szalenie mnie przepraszał. Niby wybaczyłam, ale między nami jest bardzo źle”.

„Wakacje z kumplami! Nie bawiłem się jednak zbyt dobrze – tęskniłem za Anią. Okazało się jednak, że ona za mną wcale. Po powrocie dowiedziałem się przypadkiem, że podczas mojej nieobecności zdradzała mnie. Dzisiaj już nie jesteśmy razem. Tamtych wakacji nie wspominam z uśmiechem. Patrzę na nie tylko przez pryzmat zdrady…”

Miało być tyle atrakcji… WAKACJE ŻYCIE! Słońce, plaża i wreszcie upragniony wypoczynek. Często bez kontroli, bo wreszcie wyjeżdżamy bez rodziców. Luźny klimat, sporo alkoholu i innych używek, efektem czego są nowe znajomości, a co za tym idzie przypadkowy seks, zdrady, a nawet niechciane ciąże.

I dlatego zamiast relaksujących i szalonych wakacje okazują się być… jedną, wielką wpadką. Przeczytajcie więcej tutaj.

Nasze biuro upadło. Jak nas potraktowali?

travel

Niedawno upadło biuro podróży Sky Club, teraz kolejne Africano Travel. Podobne sytuacje powtarzają się co roku – biuro upada, a turyści pozostawieni za granicą zamiast wypoczynku, mają nerwowy urlop.

„Sky to duże biuro. Początkowo było spółką zależną od Triady. W wyniku kłopotów finansowych Triada zakończyła działalność, a jej klientów i markę przejął właśnie Sky Club. Nie wiadomo jeszcze ile osób straciło pieniądze i szanse na wakacje. Nie wiadomo czy na pokrycie długów i strat wystarczą dwie gwarancje ubezpieczeniowe biura na łączna kwotę 25 mln zł. Można podejrzewać, że kwota ta będzie stanowczo za niska.” – pisze na swoim blogu krzysztofmatys.blog.onet.pl, Krzysztof Matys, pilot i przewodnik . W swoim wpisie – Cała prawda o biurach podróży – pisze o tym, jak w Polsce dotuje się biura podróży i czy można przewidzieć ich upadłość.

Czy zdarzyło Wam się kiedyś wyjechać z biurem, które ogłosiło upadłość? Jak zostaliście wtedy potraktowani? Czy ktoś z Waszych bliskich stracił nerwy przez biura podróży? Czy zbieraliście wcześniej opinie o danym biurze? Czy następnym razem skorzystacie z usług biura turystycznego? Czy nie będziecie obawiać się, że kolejne biuro ogłosi upadłość?